Muzeum Żuławskie w Nowym Dworze Gdańskim
HeritageMuzeum Żuławskie w Nowym Dworze Gdańskim: Ocalony Świat Delty Wisły
Gdy wkracza się do surowych, postindustrialnych wnętrz dawnej mleczarni w Nowym Dworze Gdańskim, od razu uderza specyficzna atmosfera tego miejsca. To nie jest zwykłe muzeum, przez które przechodzi się pospiesznym krokiem. To unikalna przestrzeń, w której wciąż wyraźnie czuć zapach starego drewna ocalonego z rozbieranych żuławskich domostw, przejmujący chłód kamiennych steli nagrobnych i szept zagmatwanej historii ukryty w kutych, rzemieślniczych narzędziach. Muzeum Żuławskie, będące sercem prężnie działającego Żuławskiego Parku Historycznego, to swoisty pomost zawieszony nad burzliwą rzeką czasu. Rzeką, która w tej płaskiej jak stół krainie – delcie Wisły – przez wieki wielokrotnie niosła ze sobą nie tylko życiodajny muł użyźniający żyzne gleby, ale i potężne zniszczenie, zmywając fizyczne ślady dawnych mieszkańców. Kraina ta, z wielkim trudem wydarta wodzie mozolną pracą ludzkich rąk, kryje w sobie tajemnice, które przez dziesięciolecia powojenne pozostawały zapomniane, a czasem wręcz celowo wymazywane ze zbiorowej pamięci.
Photo: Bartek z Polski, CC0. Source
Początki: Bunt przeciwko zapomnieniu
Historia powstania tej niezwykłej instytucji to w istocie bardzo poruszająca opowieść o determinacji, pasji i niezłomności ludzi, którzy po prostu nie potrafili przejść obojętnie wobec znikającego, materialnego świata. Wszystko zaczęło się w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, w epoce wielkich transformacji i przemian w Polsce. Inicjatywa wyszła od grupy lokalnych pasjonatów i wizjonerów, którzy postanowili działać wspólnie i założyli Stowarzyszenie „Klub Nowodworski”. W unikalnym krajobrazie ciągnących się po horyzont zielonych polderów, poprzecinanych gęstą siecią inżynieryjnych kanałów melioracyjnych, wierzbowych alej i leniwie płynących rzek, dostrzegli oni niszczejące, porzucone przez historię dziedzictwo. Widzieli popadające w kompletną ruinę, niegdyś majestatyczne domy podcieniowe, zarastające gęstymi chaszczami cmentarze mennonickie i gnijące w zapomnieniu resztki dawnej świetności regionu, który niegdyś słynął jako spichlerz Europy. To właśnie ich kategoryczna niezgoda na zapomnienie i destrukcję doprowadziła do narodzin idei stworzenia bezpiecznego miejsca, które miałoby ocalić duszę i namacalną historię Żuław. Po wielu latach starań, trudnych negocjacji i poszukiwania funduszy, muzeum ostatecznie znalazło swoje docelowe schronienie w ocalałych, solidnych murach dawnej fabryki sera – miejsca, które samo w sobie stanowi potężne świadectwo dawnej, gospodarczej potęgi przedwojennych Żuław i wyjątkowego kunsztu ówczesnych budowniczych.
1994 Zawiązanie Stowarzyszenia „Klub Nowodworski”, nieformalnej na początku grupy pasjonatów i lokalnych patriotów, którzy rozpoczęli systematyczne ratowanie dziedzictwa materialnego i niematerialnego Żuław.
1998 Organizacja pierwszych pionierskich wystaw czasowych oraz rozpoczęcie oddolnego gromadzenia porzuconych artefaktów, które ostatecznie stały się bezcennym zalążkiem przyszłych zbiorów muzealnych.
2007 Sformułowanie i ogłoszenie ambitnej, szerokiej koncepcji powołania do życia Żuławskiego Parku Historycznego, połączonej z planem adaptacji na ten cel zrujnowanych obiektów dawnej, historycznej mleczarni.
2012 Oficjalne, niezwykle uroczyste otwarcie Muzeum Żuławskiego w starannie odrestaurowanym i zrewitalizowanym budynku dawnej fabryki, otwierające zupełnie nowy rozdział w profesjonalnej ochronie i promocji kultury całego regionu.
Photo: Bartek z Polski, CC0. Source
Zszywanie rozdartej tożsamości
Kamienie milowe w funkcjonowaniu tej instytucji to nie tylko wyryte w oficjalnych kronikach daty, ale przede wszystkim setki dramatycznych momentów ratowania zabytków przed ostateczną i bezpowrotną zagładą. Najważniejszym historycznym przełomem było bez wątpienia samo przejście od statusu małej, niemal prywatnej izby pamięci ukrytej w skromnych pomieszczeniach miejskich, do w pełni profesjonalnej, imponującej instytucji kultury, która nadal jest napędzana oddolnym, obywatelskim zapałem. Gdy na początku XXI wieku ważyły się losy zrujnowanej i opuszczonej serowarni, społeczność lokalna, samorząd oraz niezłomni pasjonaci z Klubu Nowodworskiego zjednoczyli siły. Zdobywając niezbędne środki, zdołali przekształcić ten zaniedbany, niszczejący budynek poprzemysłowy w nowoczesną, tętniącą życiem przestrzeń wystawienniczą. Wiele ze zgromadzonych artefaktów, które dzisiaj z podziwem i głęboką zadumą możemy oglądać w muzealnych witrynach, dosłownie własnoręcznie wyciągnięto z bagiennego błota, wydobyto z mrocznych strychów rozbieranych budynków lub odkupiono w ostatniej chwili przed ich bezlitosnym przetopieniem na skupach złomu.
Przetrwanie tej niezwykłej kolekcji to w dzisiejszych czasach prawdziwy, godny podziwu fenomen. Żuławy w tragicznym roku 1945 doświadczyły zmiany wręcz apokaliptycznej, o której przez dekady mówiono rzadko i niechętnie. Wycofujące się w pośpiechu wojska niemieckie i celowe wysadzanie obwałowań przeciwpowodziowych sprawiły, że żywioł wodny na powrót upomniał się o poldery. Dawni mieszkańcy uciekli w popłochu lub zaraz po wojnie zostali zmuszeni do ostatecznego opuszczenia swoich rodzinnych ziem. Na ich miejsce, do zniszczonej, obcej i zrujnowanej krainy, powoli zaczęli napływać nowi osadnicy – ludzie z bardzo odległych zakątków Kresów, zniszczonej Warszawy czy z żyznych ziem centralnej Polski. Muzeum Żuławskie z czasem musiało zatem podjąć się najtrudniejszego z zadań społecznych: zszycia brutalnie rozdartej tożsamości regionu. Z powodzeniem stało się ono jedynym w swoim rodzaju depozytariuszem pamięci – zarówno o dawnych, niemieckojęzycznych oraz mennonickich gospodarzach tych ziem, jak i dla pełnej poświęceń historii powojennych, polskich osadników, którzy w straszliwych warunkach, walcząc z szalejącym żywiołem, odzyskiwali te cenne tereny dla rolnictwa i w pocie czoła budowali na cudzych zgliszczach zupełnie nowe domy.
Photo: Bartek z Polski, CC0. Source
Czego strzegą muzealne mury?
Magazyny i główna wystawa stała Muzeum Żuławskiego to imponujący, pieczołowicie skatalogowany zbiór materialnych świadectw unikalnej, przenikającej się kultury delty Wisły. Wśród licznych zbiorów, najbardziej poruszające są pamiątki po dawnym osadnictwie olęderskim i mennonickim. To właśnie ci surowi uchodźcy religijni, którzy przybyli na te nieprzyjazne bagna już w XVI wieku z terenów Niderlandów, swoją pracowitością, rygorem oraz niezrównanymi umiejętnościami inżynieryjnymi skutecznie ujarzmili rzekę. W nowocześnie zaaranżowanych przestrzeniach ekspozycyjnych z ogromnym szacunkiem zaprezentowano między innymi oryginalne, misternie rzeźbione w miękkim piaskowcu stele nagrobne. Ocalały one cudem – i dzięki interwencji członków stowarzyszenia – z masowo dewastowanych i całkowicie zarastających przez dziesięciolecia mniejszych cmentarzy wiejskich. Ich inskrypcje cicho opowiadają historie poszczególnych rodów, kultywowanych tradycji i heroicznych, nierzadko tragicznych w skutkach zmagań z nieprzewidywalną naturą.
Kolekcję uzupełniają zachowane z pieczołowitością fragmenty kunsztownej i bogato zdobionej stolarki z rozebranych domów podcieniowych – potężnych, w dużej mierze drewnianych rezydencji bogatych gburów, w których toczyło się niegdyś zamożne życie. Odwiedzający mogą podziwiać tu rzadko spotykane na skalę całej Europy, ciężkie maszyny rolnicze, starodawne narzędzia do budowy i konserwacji wałów, potężne koła młyńskie, a także liczne, drobne i intymne przedmioty codziennego użytku. Ozdobne, ręcznie malowane kafle piecowe, miedziane naczynia, solidne żelazka z duszą i proste rzemiosło z dawnych wieków – w każdym z tych uratowanych obiektów zapisany jest ciężki trud pokoleń rolników żyjących w ciągłym, wiszącym w powietrzu zagrożeniu wiosenną powodzią. Przypominają one, że w delcie Wisły solidarność sąsiedzka przy obronie wałów nie była jedynie pięknym hasłem, ale dosłownie sprawą życia i śmierci wszystkich okolicznych mieszkańców.
Więcej niż muzeum: Pielęgnowanie przyszłości
Społeczne znaczenie Muzeum Żuławskiego w Nowym Dworze Gdańskim wykracza jednak o wiele dalej, niż sięga tradycyjnie rozumiana, bierna rola wystawiennicza czy edukacyjna. Jest to niezwykle ważna i aktywna instytucja, która w sposób niezwykle dojrzały na nowo definiuje tożsamość współczesnych obywateli tego pięknego, płaskiego regionu. Pamiętajmy, że przez kilkadziesiąt lat po wojnie cała spuścizna kulturowa Żuław bywała traktowana przez zwierzchników z góry jako niechciana, "poniemiecka" lub po prostu obca, co niestety skutecznie utrudniało jej otwartą afirmację. Załoga i liczni przyjaciele Muzeum dokonali przez lata pracy monumentalnej, delikatnie, lecz stanowczo przełamując narosłe przez dekady uprzedzenia i obojętność. Uporządkowaniem każdej pojedynczej ekspozycji niezłomnie przypominają o tym, że historia regionalna zawsze jest wspólna, trudna, lecz fascynująco barwna. Gdyby nie te niesamowicie cenne lata pełne wolontariatu i ciężkiej fizycznej pracy w terenie, mnóstwo architektonicznych cudów dawnych Żuław z pewnością uległoby całkowitemu zniszczeniu, rozsypując się bezpowrotnie w pył, lub stając się darmowym opałem na srogie zimy. Ta niesamowita przestrzeń ekspozycyjna każdego dnia dobitnie udowadnia, że szczery szacunek okazywany dawno minionym społecznościom to jeden z najważniejszych filarów pozwalających na ugruntowanie silnej i zjednoczonej wspólnoty we współczesnym, globalnym świecie.
Dziś w odrestaurowanym budynku funkcjonuje żywy, tętniący pasją organizm kulturowy. Muzeum to chętnie odwiedzana przestrzeń warsztatowa, gwarne miejsce spotkań regionalistów i jeden z najbardziej przyciągających punktów edukacyjnych na mapie całego Pomorza, o czym turyści planujący wizytę na Żuławach przekonują się regularnie. Często odbywają się tutaj popularnonaukowe wykłady z dziedziny hydrotechniki, międzypokoleniowe zajęcia z ginącego rzemiosła, a także znane i lubiane imprezy historyczne, gromadzące sympatyków historii z całego globu. Jednakże muzealnicy nie spoczywają na laurach – ich misja trwa nieprzerwanie, obejmując szeroko zakrojoną cyfryzację zbiorów bibliotecznych, utrwalanie wspomnień najstarszych powojennych osadników w projektach archiwistyki społecznej, czy wreszcie codzienne zmagania o zdobycie cennych funduszy na konserwację coraz starszych materiałów. To misja wymagająca uporu i twardości charakteru, nieodłącznie związana z tutejszym, specyficznym ukształtowaniem terenu.
Photo: Bartek z Polski, CC0. Source
Pisanie o wielkiej, rzemieślniczej i rolniczej historii tak nieprawdopodobnie bogatej krainy, utrwalonej z czułością nie tylko w potężnych budynkach dawnej architektury podcieniowej, ale także na starych taśmach, w wyblakłych, zniszczonych fotografiach i kruchych notatkach z dawnych lat, nieuchronnie skłania do głębokiej refleksji nad ulotnością czasu i pilną potrzebą ochrony tego, co niezwykle kruche. Ten artykuł po części został zainspirowany starymi, amatorskimi zdjęciami i nagraniami z regionu, które nagle ujrzały światło dzienne, gdy ktoś postanowił przynieść swoje osobiste, rodzinne wspomnienia do profesjonalnego skanowania i odświeżenia. Ten niewielki gest sprawił, że zaczęliśmy się intensywnie i bardzo poważnie zastanawiać, co jeszcze może ukrywać się w naszych domach, na zakurzonych strychach, w zapomnianych kartonowych pudełkach czy w ciemnych szufladach starych, drewnianych szaf. Z pewnością są to materiały, które z czasem mogą okazać się nierozerwalnie związane z badaniami historycznymi i wieloletnią działalnością Muzeum Żuławskiego w Nowym Dworze Gdańskim. Jeśli ktokolwiek z Was, Drodzy Czytelnicy, przechowuje w swoich skrupulatnie strzeżonych domowych archiwach stare nośniki, nieznane dotąd i niepublikowane zdjęcia, amatorskie filmy 8mm czy zapomniane taśmy wideo dokumentujące losy tej niezwykłej organizacji, jej zasłużonych twórców i otaczającego ją wspaniałego krajobrazu w dobie powojennych przemian i późniejszej odbudowy, warto rozważyć ich zabezpieczenie. Serwisy takie jak EachMoment (https://www.eachmoment.pl) mogą w bezpieczny sposób pomóc w ich cyfrowym, bezpowrotnym ocaleniu dla wielu przyszłych, obiektywnie patrzących w przeszłość pokoleń pasjonatów historii.