Taśmy szpulowe cierpią na dwa główne problemy degradacji. Pierwszy i najbardziej destrukcyjny to „syndrom lepkiej taśmy" (sticky shed syndrome) — forma hydrolizy, w której spoiwo poliuretanowe łączące warstwę magnetyczną z nośnikiem absorbuje wilgoć z powietrza i staje się lepkie. Taśma przywiera do głowic, prowadnic i rolek — powodując piszczenie, zacinanie i dosłowne zdzieranie warstwy magnetycznej podczas odtwarzania.
Problem ten jest szczególnie powszechny w taśmach produkowanych od lat 70. do 90. — paradoksalnie, nowszych niż te z lat 50. i 60. Starsze taśmy na bazie acetylowej mają odmienny problem: syndrom octu, w którym baza octanowa rozkłada się chemicznie z wydzieleniem kwasu octowego.
Drugi problem to print-through — zjawisko migracji sygnału magnetycznego między warstwami taśmy nawiniętej na szpulę. W taśmach szpulowych, które mogą leżeć nawinięte przez dekady, print-through jest znacznie silniejszy niż w kasetach. Efektem jest słyszalne „echo" — widmowy dźwięk przed lub po właściwym nagraniu.
Taśmy szpulowe są też podatne na odkształcenia mechaniczne: rozciągnięcie, fałdowanie krawędzi i deformację powodowaną nierównomiernym naprężeniem na szpuli.