Pałac Mierzęcin
HeritagePałac Mierzęcin — Siedem Wieków Historii na Brzegu Mierzęcinki
Wystarczy zjechać kilka kilometrów na południowy wschód od Dobiegniewa, by znaleźć się w miejscu, gdzie czas płynie wolniej. Droga prowadzi przez lubuskie lasy i pola, aż nagle — zza zakrętu — wyłania się neogotycka sylwetka z ośmioboczną wieżą, jakby wyrwana ze stron angielskiej powieści gotyckiej. Pałac Mierzęcin stoi na brzegu rzeczki Mierzęcinki, otoczony krajobrazowym parkiem, w którym stare drzewa rzucają cienie na ścieżki pamiętające pokolenia właścicieli. Powietrze pachnie tu żywicą i — od niedawna — dojrzewającym winem.
Historia tego miejsca sięga głęboko w średniowiecze, daleko poza mury obecnego pałacu. Pierwsza wzmianka o wsi Mierzęcin pochodzi z 1333 roku, kiedy to figurowała jako lenno rycerza Hermanna Robela. Już cztery lata później, w 1337 roku, ziemia ta znalazła się w rękach rodu von der Osten — Betkin von der Osten zapisał wówczas swojej żonie Małgorzacie Nałęczównie dożywotnie uposażenie z tutejszych dóbr. Przez kolejne stulecia majątek przechodził z rąk do rąk niczym relikwia, której każdy kolejny właściciel nadawał nowy charakter.
Ród von Waldow i narodziny pałacu
Prawdziwy przełom w dziejach Mierzęcina nastąpił w 1721 roku, gdy Friedrich Sigismund von Waldow nabył majątek od rodziny von Sydow. To, co zaczęło się jako zakup ziemski, przerodziło się w wielopokoleniową sagę jednego rodu, który przez ponad dwieście lat kształtował krajobraz i kulturę tego zakątka Nowej Marchii.
Szczytowym momentem ambicji rodu było wzniesienie samego pałacu. W 1861 roku Robert Friedrich von Waldow zlecił budowę nowej rezydencji berliniskiemu architektowi Georgowi Heinrichowi Hitzigowi — temu samemu, który projektował giełdę berlińską i liczne wille pruskiej elity. Hitzig stworzył klasyczny przykład romantycznej rezydencji w stylu angielskiego neogotyku, inspirowanej projektem pałacu Babelsberg Karla Friedricha Schinkla. Budowa trwała do 1863 roku.
Pałac wzniesiono z cegły na granitowych fundamentach. Dwukondygnacyjny, prostokątny korpus główny wieńczy charakterystyczna ośmioboczna wieża, połączona z budynkiem niewielkim skrzydłem. Fasadę zdobi dwukondygnacyjny ryzalit zwieńczony neogotyckimi wieżyczkami narożnymi, a na jego drugiej kondygnacji widnieje kartusz z herbem von Waldowów — kamienny dowód dumy rodu, który przetrwał wszystkie burze XX wieku. Od strony parku rozciąga się taras z zejściem do ogrodu, a od frontu — arkadowy portyk prowadzący do głównego wejścia.
Pod koniec XIX wieku majątek rozrósł się do imponujących rozmiarów. W 1879 roku obejmował 3 437 hektarów z dwoma folwarkami, a w 1896 roku osiągnął szczyt — niemal 3 750 hektarów. Jeszcze w 1929 roku Bernd Sigismund von Waldow-Mehrenthin gospodarował na 3 675 hektarach. Wokół pałacu powstał rozległy park krajobrazowy o cechach arkadyjskich, gorzelnia, zabudowania folwarczne, a we wschodniej części parku — rodowy cmentarz von Waldowów, cichy świadek pokoleń.
Wojenne ocalenie i powojenne losy
Druga wojna światowa — w przeciwieństwie do tysięcy innych rezydencji na Ziemiach Odzyskanych — oszczędziła pałac w Mierzęcinie. Budynek i zabudowania folwarczne przetrwały niemal nietknięte. Ale pokój przyniósł inny rodzaj metamorfozy. Majątek przeszedł na własność Skarbu Państwa, a w pałacowych salach, gdzie niegdyś von Waldowowie podejmowali gości, zamieszkały dzieci.
W latach 1946–1952 siostry benedyktynki-samarytanki prowadziły tu dom dziecka, opiekując się osieroconymi i niepełnosprawnymi podopiecznymi. Później pałac pełnił funkcję państwowego domu dziecka aż do 1959 roku, gdy utworzono tu Państwowe Gospodarstwo Rolne. Neogotyckie komnaty zamieniono w biura, przedszkole, świetlicę i mieszkania robotnicze. Romantyczna rezydencja Hitziga zaczęła powoli popadać w ruinę — od 1981 roku budynek stał praktycznie pusty i niszczał.
Odrodzenie — od ruiny do Wellness & Wine Resort
Ratunek przyszedł w 1998 roku, gdy Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa sprzedała pałac i park firmie NOVOL z Komornik pod Poznaniem. Rok później nowi właściciele nabyli również zabudowania folwarczne i rozpoczęli gruntowną renowację. Skala prac była ogromna — ponad 80% drewnianych stropów wymieniono na ceramiczne, odnowiono dach, stolarkę i sztukaterie. Przywrócono dawny blask, ale nie zamrożono budynku w muzealnej gablotce — tchnięto weń nowe życie.
13 września 2002 roku nastąpiło uroczyste otwarcie Pałacu Mierzęcin jako obiektu hotelowego i rekreacyjnego. Dwa lata później, w 2004 roku, na łagodnym, południowo-zachodnim stoku zasadzono pierwsze rzędy winorośli. Dziś na winnicy rośnie około 35 000 krzewów, a Pałac Mierzęcin Wellness & Wine Resort jest jedynym tego typu obiektem w Polsce — posiadającym własną winnicę, przetwórnię i piwnicę win. W zabytkowych murach i odnowionych budynkach folwarcznych mieści się 85 komfortowo urządzonych pokoi, a Grape SPA oferuje zabiegi oparte na owocach z pałacowej winnicy — pierwsze takie uzdrowisko winne w kraju.
Co przetrwało
Wyjątkowość Mierzęcina polega na tym, jak wiele ocalało. Oryginalna bryła pałacu — jego neogotyckie wieżyczki, ośmioboczna wieża, arkadowy portyk — pozostała niezmieniona od czasów budowy. Kartusz z herbem von Waldowów wciąż zdobi ryzalit fasady. W parku krajobrazowym stare drzewa tworzą aleję pamięci prowadzącą ku rodownemu cmentarzowi. Ceglane budynki folwarczne, gorzelnia, stajnia — cały zespół dworski z drugiej połowy XIX i początku XX wieku stanowi spójną, zachowaną całość. Pałac figuruje w rejestrze zabytków od 1976 roku.
Ale najcenniejszym dziedzictwem Mierzęcina jest sama ciągłość opowieści — od średniowiecznego lenna, przez pruską rezydencję, dom dziecka prowadzony przez zakonnice, państwowe gospodarstwo, aż po współczesną winnicę i spa. Każda epoka zostawiła swój ślad, żadna nie wymazała poprzedniej do końca.
Siedem wieków — i kolejne przed nami
Pałac Mierzęcin przyjmuje gości przez cały rok. Leży zaledwie sześć kilometrów od Dobiegniewa, przy drodze 161 w kierunku Drezdenka, w samym sercu województwa lubuskiego. Otaczają go lasy, jeziora i cisza — ta sama cisza, która towarzyszyła von Waldowom, zakonnicom i dzieciom, które tu dorastały.
Ten artykuł powstał częściowo dzięki starym fotografiom i nagraniom, które wyszły na światło dzienne, gdy ktoś przyniósł swoje rodzinne pamiątki do digitalizacji. To skłoniło nas do refleksji — ile jeszcze takich skarbów kryje się na strychach, w pudełkach po butach, w starych szafach — materiałów związanych z Pałacem Mierzęcin i miejscami takimi jak ono? Jeśli posiadasz stare zdjęcia, filmy czy nagrania związane z tym miejscem, serwisy takie jak EachMoment mogą pomóc je zabezpieczyć dla przyszłych pokoleń.